Stan Wyjątkowy w Gruzji

08.11.2007

Image Na Kaukazie ponownie się zagotowało, wygląda na to, że sytuacja w Gruzji osiągnęła punkt kulminacyjny. Po pięciu dniach demonstracji zorganizowanych przez opozycję wysuwającą żądania ustąpienia prezydenta Michaila Saakaszwili i ustanowienia wcześniejszej elekcji, 7 listopada gruziński rząd ogłosił 15 dniowy stan wyjątkowy w stolicy Gruzji Tbilisi.

Przedtem, policja używając gazu łzawiącego oraz armatek wodnych rozpędziła demonstrantów. Liczba osób poszkodowanych nie jest dokładnie znana; wiadomo, że ok. 200 osób szukało opieki medycznej. Prezydent obwinia Rosję o podsycanie działań opozycji. Z Gruzji wydaleni zostali rosyjscy dyplomaci, a ambasador Gruzji w Rosji dostał polecenie powrotu do kraju. Liderzy opozycji stanowczo zaprzeczają kontaktów z Rosją, a wygłaszane opinie o ich domniemanych powiązaniach z rosyjską służbą bezpieczeństwa traktują jako kolejną prowokację rządu. Zachód negatywnie ocenił decyzje o ustanowieniu stanu wyjątkowego. Potencjalny udział Rosji w podsycaniu działań opozycji traktowany jest z dużą dozą rezerwy. Może właśnie dlatego, prezydent zdecydował się na kompromis i ogłosił  wcześniejsze wybory prezydenckie, które odbędą się 5 stycznia 2008 roku, a także obiecał zniesienie stanu wyjątkowego. Mimo to niektórzy uważają tego rodzaju działania za wybieg dyplomatyczny  prezydenta. Z tego względu, że po pierwsze nie ogłoszono żądanych przez opozycje wcześniejszych wyborów parlamentarnych, a po drugie zostały wniesione oskarżenia  przeciwko liderom opozycji: przewodniczącemu Partii Pracy Szalwa Natelaszvili i przewodniczącemu Partii Wolności Konstantinowi Gamsakhurdia. Taka sytuacja z pewnością nie przyczyni się do załagodzenia napięć między Prezydentem a 10-partyjną koalicją opozycji.

Anna Cieślewska

Image

Image

Image