PL|EN|AM|AZ|GE|RU
Strona startowa arrow Artykuły arrow Historia Veli bek Jedigara

Historia Veli bek Jedigara

Drukuj

13.11.2007

Image "4 sierpnia 1990 roku na warszawskim cmentarzu muzułmańskim odbył się pogrzeb Veli bek Jedigara. Pochowano go z honorami wojskowymi w asyście kompanii WP. Odprowadzała go najbliższa rodzina i przyjaciele. Oddano honorowe salwy, orkiestra odegrała marsza żałobnego Chopina. Modły nad grobem odprawił Imam parafii warszawskiej i białostockiej Aleksander Ali Chalecki." (Pogrzeb azerskiego księcia, Życie Warszawy, nr 181 (14477) 6 VIII 1990, s.8)

22 grudnia 1947 generał Bór Komorowski skierował do Koła 7 Pułku Ułanów Lubelskich specjalne oświadczenie: "Stwierdzam, że w szeregach Armii Krajowej jeszcze w okresie konspiracji został odtworzony pod dowództwem ppłk Veli Jedigara 7 pułk Ułanów Lubelskich im. Gen. K. Sosnkowskiego, kryptonim "Jeleń". Pomny swej świetnej tradycji bojowej 1918-1920 i 1939 r. i przepojony szczytnymi ideałami wiernej i ofiarnej służby żołnierskiej, 7 Pułk Ułanów Lubelskich zapisał się chlubnie w historii Armii Krajowej. Widziałem jego dzielnych żołnierzy w pracy konspiracyjnej i w boju. Nie szczędzili oni trudów i poświęcenia aż do ofiary życia w wykonywaniu powierzonych im zadań. Jestem dumny, że jako dowódca AK miałem możność mieć pod swoimi rozkazami 7 pułk ułanów." Naczelny Wódz, gen. Sosnkowski napisał o Veli Bek Jedigarze: "Nie zapominając o losach swego rodzinnego kraju, był on jednocześnie dla Polski oddanym i najwierniejszym synem. " (Ułani Lubelscy, s. 441-442).

Wspomnienia Zulejhy Hanum Jedigar-Kalinowskiej, Biuletyn AK

Spotyka mnie wielki zaszczyt w postaci otrzymanego od Biuletynu Koła Armii Krajowej zaproszenia do napisania wspomnień o Akowcu – moim Ojcu. Jestem wzruszona, gdyż zaproszenie przychodzi od kolegów z AK, a także dlatego, że ja mogę napisać do Biuletynu znanego mi z lat dzieciństwa i młodości. Do niego przecież – wydawanego wówczas w Londynie - często pisywał mój Ojciec.

Płk dyplomowany Veli bek Jedigar był kontrowersyjną postacią w Kraju w latach powojennych. Z jednej strony uważany za osobę non-grata; "białogwardzista" w młodości walczący o niepodległość swojej pierwszej ojczyzny - Kaukazu; z drugiej szanowany przez ważne osobistości wojskowe w Polsce, które twierdziły (w latach 70-tych), że "Veli nie musiał pozostać wierny Polsce skoro był Azerbejżaninem". W tej sprawie słowa mego ojca zawsze były te same: – "Zostać w Polsce podczas wojny było moim psim obowiązkiem".

Veli bek Jedigar urodził się w październiku 1898 r. w rodzinnym majątku Takiało należącym do rodzinnego rejonu Borczało, niedaleko Baku w Azerbejdżanie.Kraj piękny, bogaty, gościnny, wiecznie walczący o swoją wolność. Jako młody chłopiec porzucił studia i poszedł na wojnę. Walki o wolność Kaukazu odniosły w końcu skutek. W roku 1918 Azerbejdżan, Gruzja i Północny Kaukaz ogłosiły niepodległość uznaną de facto i de iure - przez Ligę Narodów. Gdy armia bolszewicka zajęła ponownie Kaukaz, ojciec i jego starszy brat Abbas Ali (Arczył bek Jedigar), otrzymali rozkaz od ojca - pana na Borczało - aby natychmiast opuścili rodzinne strony.

W roku 1921 Veli bek i jego starszy brat Arczył bek przybyli do Polski. Zostali przyjęci bardzo gościnnie. Po ukończeniu różnych kursów dla oficerów, dostał ojciec swój pierwszy przydział do 10-go pułku Strzelców Konnych, który stacjonował w Łańcucie. Podczas kolejnych manewrów zyskał uznanie gen. Janusza Głuchowskiego, Wiceministra Wojny i pierwszego dowódcy 7 pułku ułanów lubelskich im gen K. Sosnkowskiego. Generał oraz jego małżonka p. Maria z Bukowskich Głuchowska zajęli się młodym Kaukazczykiem. Według wskazówek generała, ojciec ukończył Wyższą Szkołę Wojenną (rocznik 1930-32), a następnie został przeniesiony do 7- go pułku ułanów, z którym związał się do końca swego życia. Otoczenie, w którym przebywał, było w dużej mierze legionowe. Serdecznym przyjacielem ojca stał się gen. Stanisław Grzmot - Skotnicki. Być może, za jego przyczyną ojciec, pomimo że nigdy nie służył w Legionach, stał się legionistą z przekonania. Trzykrotnie w swoim życiu spotkał się z Marszałkiem. Pierwszy raz podczas przygotowywania się do egzaminów w W.S.W. umówiony z narzeczoną, zasiedział się w bibliotece belwederskiej. Z dużym opóźnieniem wyskoczył z pałacu, nie zdążywszy zapiąć przepisowo długiego wojskowego płaszcza. Biegnąc, wpadł na samotną spacerującą postać, która okazała się Pierwszym Marszałkiem Polski, Józefem Piłsudskim. Widząc przerażoną minę młodzika przy frontowym salutowaniu, Marszałek z uśmiechem spytał się: - "A powiedz mi no chłopcze, czy jest ładna?", "Tak jest Panie Marszałku", brzmiała odpowiedź. -"Aha, to leć, lecz zapnij sobie ten płaszcz." Następne spotkanie odbyło się podczas wizyty dostojnych gości z Turcji. Marszałek zażądał: "Zawołajcie mi tego Turka aby tłumaczył". "Turkiem" był mój ojciec. Trzecim i ostatnim spotkaniem była 3 minutowa warta przy katafalku Marszałka w maju roku 1935.

Wojna zastała ojca na stanowisku dyrektora naukowego w Centrum Szkolenia Kawalerii w Grudziądzu. Przedarł się on do swojego pułku i brał udział w jego bitwach. Został wzięty do niewoli niemieckiej. Kilka miesięcy później zwolniono go jako "auslender" czyli obcokrajowca. Natychmiast po dotarciu do Warszawy, zawiązał konspiracyjny 7 pułk ułanów; był twórcą i dowódcą "Jelenia" aż do 1944 r. Z opowiadań "Jego chłopców" tak ich sam nazywał - wiem, że był bardzo surowym i akuratnym dowódcą, lecz równocześnie bardzo lubianym. Według wszystkich - towarzyszyła mu "gwiazda", żołnierze szli do akcji spokojnie wtedy, gdy on szedł z nimi, wiedzieli, że wówczas nic złego im się niestanie. Przyjaźń osobista z gen. Tadeuszem Bór Komorowskim sprawiła, że miał aż dwie funkcje w AK. Poza swoim ukochanym pułkiem był Szefem Wydziału Kawalerii w Komendzie Głównej.

Urodziłam się w 1942 r. w stołecznym mieście Warszawa, moja matka Wanda z Eminowiczów bek Jedigar była łączniczką w "Jeleniu" a ja "pomagałam" jej wozić tajną pocztę w moim niemowlęcym wózeczku. W chwili gdy Związek Sowiecki stworzył podporządkowany sobie przyszły aparat władzy w Polsce, zaczął nawoływać Warszawę do powstania. W tym czasie, Armia Czerwona zajmowała wschodnie ziemie Polski, gen. Bór-Komorowski osobiście dał ojcu rozkaz wyjazdu na Zachód, a także obietnicę, że Powstania na razie nie będzie. Dnia 17 - go lipca 1944 r. opuściliśmy Warszawę i wyjechaliśmy do Wiednia. Po otrzymaniu tragicznej wiadomości o wybuchu powstania, ojciec wrócił przez zielona granicę do Polski. Niestety, było juz za późno. Pułk został zdziesiątkowany w wyniku nieudanego ataku na siedzibę Gestapo przy Alei Szucha. Wówczas ojciec, zabezpieczywszy sztandar pułkowy, który został zakopany na terenie majątku pp.Bełkowskich w Nowym Dworze, wydał swój ostatni rozkaz: rozwiązał pułk. W tych dramatycznych i - jak się miało okazać - ostatnich chwilach na polskiej ziemi, ojciec odnalazł mego dziadka, Stanisława Eminowicza, który po zgonie na ulicy mej babci - Jadwigi z Bułharynów Eminowiczowej błąkał się po ruinach Warszawy. Udało mu się przekupić kogo trzeba i opuścił (wraz ze swym teściem) swoją drugą ojczyznę ostatnim niemieckim pociągiem ewakuacyjnym w chwili, gdy czołgi sowieckie zaczęły zajmować Warszawę. Rodzina połączyła się w Wiedniu i po trzech miesiącach podróży dotarła do Włoch. W II Korpusie nie uwierzono w zdradę sowietów; dopiero po tygodniu, gdy przedarli się inni uciekinierzy, władze polskie za granicą przyjęły do wiadomości tę kolejna tragiczną wiadomość.

Z Włoch wraz z Polskim Wojskiem pojechaliśmy do Anglii. Zamieszkaliśmy początkowo w obozie Tilstok, którego ojciec był komendantem, później przenieśliśmy się do Londynu. Rodzice cały czas szukali w obozach przejściowych swoich kolegów z AK. Dla mnie, jako jedynego dziecka, są to czasy niezapomniane. Miałam cztery lata, byłam oczkiem w głowie przyjaciół mego ojca: generała Bór-Komorowskiego i jego uroczej żony Ireny, generała Janusza Głuchowskiego i jego żony, a mojej matki chrzestnej, generała Władysława Andersa oraz kolegów pułkowych. Na życzenie podwładnych z "Jelenia" mój chrzest został (w swoim czasie) odłożony na czasy powojenne. Odbył się w Londynie, 28 grudnia 1947. Matką chrzestną była - jak już wspomniałam - generałowa Głuchowska, ojcem chrzestnym ówczesny Naczelny Wódz, generał Kazimierz Sosnkowski, którego reprezentował generał Bór Komorowski (pamiętanie własnego chrztu to dziwne uczucie...). Byłam z ojcem w dniu, w którym bojowe sztandary polskie zostały złożone do muzeum w Londynie, wówczas nie rozumiałam, dlaczego wszyscy byli niezwykle powazni, dlaczego generałowie mieli łzy w oczach...

Po wojnie i demobilizacji nie pozostawało nic innego tylko emigracja. Trafiliśmy do Argentyny. Przypłynęliśmy 28 lutego 1949 roku wojskowym transportem; razem z nami byli na statku ludzie, którzy nie mieli nic - nawet żadnych dokumentów. Natychmiast po przyjeździe ojciec przystąpił do tworzenia organizacji wojskowych: Samodzielnego Koła Armii Krajowej w Buenos Aires (był jego długoletnim prezesem), Koła 7 Pułku Ułanów a po pewnym czasie - Związku Kaukazczyków. Na koniec został wiceprezesem Organizacji ujarzmionych Narodów "Liberación Europea"; jej prezesem był Litwin, generał Teodor Daukantas, wielki przyjaciel Polaków cztery lata po przyjeździe do Argentyny zmarła po długiej i ciężkiej chorobie moja matka. Do końca dzielnie prowadziła nasz skromny dom i w miarę możliwości pracowała społecznie. Po jej śmierci ojciec stał się odpowiedzialny za wychowanie jedynaczki. O pracę nie było łatwo, zwłaszcza polskiemu oficerowi zawodowemu. Pierwszych kilka lat pracował w porcie jako tragarz przy wyładowywaniu statków, później dostał pracę w fabryce wyrobów tekstylnych, również jako robotnik; zresztą nie był jedyny w takiej sytuacji. Oficerowie polscy - często nie pierwszej już młodości pracowali jako nocni stróże (np. pułkownik dyplomowany Ziemowit Grabowski), robotnicy w różnych fabrykach (np. generał Jerzy Zawisza - w fabryce tworzyw sztucznych). Potem, samotni, w podeszłym wieku, umierali w przytułkach dla starców. W miarę dorastania dzieliłam swój czas między naukę, pracę społeczną i prowadzenie domu; później jeszcze pracę zawodową. 13 grudnia 1971 roku pułkownik Jedigar zmarł na trzeci zawał serca.

W jakiś czas później udałam się w podróż do Polski a potem do Anglii. Chciałam przekazać sporo pamiątek i papierów po ojcu jego kolegom. Zarówno w Warszawie jak i w Londynie byłam niezwykle serdecznie przyjęta. Jedną z niezapomnianych chwil było oprowadzenie mnie przez generała Pełczyńskiego po londyńskim muzeum Polski podziemnej. Koło Absolwentów WSW, Rada Główna SPK z prezesem Soboniewskim na czele, Koło Pułkowe i wiele innych organizacji złożyło na moje ręce hołd mojemu Ojcu. Parę lat później wyemigrowałam sama do Hiszpanii. W 1980 roku wyszłam za mąż za Jerzego Kalinowskiego, którego znałam jeszcze z Argentyny, stryjecznego wnuka św. Rafała Kalinowskiego.

4 sierpnia 1990 roku złożyłam prochy mych Rodziców na cmentarzu muzułmańskim w Warszawie, w asyście oddziału honorowego Wojska Polskiego. Moje marzenie zostało w ten sposób spełnione. Pułkownik Jedigar wracał do swojej drugiej ukochanej ojczyzny. Było to możliwe dzięki wielkiej pomocy udzielonej mi przez moich dobrych przyjaciół oraz kolegów ojca. Argentyna i Polska wspólnie pokonały organizacyjne trudności. Nie wiem, w jaki sposób zakończyć te wspomnienia. Może tylko tak: Ojciec wychował mnie na Polkę ale zawsze dumną ze swego Kaukaskiego pochodzenia.


Madryt, maj 2003.

źródło: http://www.polonia-baku.org/losy.phtm, Polonia Baku

 
Strona jest współfinansowana w ramach programu polskiej pomocy zagranicznej
Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w 2007 r.

© 2018 Stowarzyszenie Dom Kaukaski w Polsce
Christian Louboutin OutletChristian Louboutin DiscountChristian Louboutin Flats
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.
arch
ceny Tanie Kurtki Moncler Online Rozmiar dzieci Moncler Outlet Mężczyźni sklep odzież Moncler Kurtki Mężczyźni Rozmiar sale moncler polska 2014 polska Miłośnicy moncler sklep Outlet tanie ceny moncler sale oferta Kurtki sklep Moncler odzież dzieci tanie Moncler Outlet Outlet Tanie dzieci Moncler Kurtki ceny damska Online moncler polska Kobiety Rozmiar Kurtki moncler sklep dzieci Miłośnicy 2014 moncler sale Mężczyźni 2014 sale Moncler Mężczyźni Tanie 2014 Moncler Outlet polska Mężczyźni sale Moncler Kurtki oferta sklep ceny moncler polska Online 69% Off sklep moncler sklep Miłośnicy ceny tanie moncler sale Mężczyźni 69% Off Kobiety Moncler Kurtki Tanie Kobiety Moncler Outlet sklep Rozmiar dzieci Moncler Kurtki Sprzedam Miłośnicy Tanie moncler polska sale Rozmiar 2014 moncler sklep damska Mężczyźni Outlet moncler sale odzież sale Kobiety Moncler sklep tanie oferta Moncler Outlet Tanie Mężczyźni oferta Moncler Kurtki Rozmiar odzież polska moncler polska Outlet odzież 2014 moncler sklep Kobiety damska Tanie moncler sale Tanie polska sale Moncler damska Outlet ceny Moncler Outlet odzież tanie Mężczyźni Moncler Kurtki Kobiety Kurtki damska moncler polska dzieci tanie Sprzedam moncler sklep 69% Off Kobiety oferta moncler sale polska 2014 Online Moncler sklep damska 2014 Moncler Outlet dzieci Sprzedam Tanie Moncler Kurtki 69% Off dzieci sale moncler polska damska Sprzedam odzież moncler sklep Kurtki Mężczyźni ceny moncler sale ceny Sprzedam sklep Moncler Online Rozmiar tanie Moncler Outlet Mężczyźni Online damska Moncler Kurtki Kurtki polska dzieci moncler polska ceny 2014 sklep moncler sklep Tanie tanie Kurtki moncler sale damska ceny sklep Moncler 2014 oferta Miłośnicy Moncler Outlet ceny 69% Off Tanie Moncler Kurtki Tanie Mężczyźni oferta moncler polska Rozmiar 2014 Online moncler sklep Kurtki sklep polska moncler sale oferta Kurtki polska Moncler Miłośnicy Sprzedam odzież Moncler Outlet polska oferta odzież Moncler Kurtki odzież Miłośnicy oferta moncler polska Kobiety Rozmiar odzież moncler sklep Sprzedam damska tanie moncler sale